Katarzyna Gärtner świętowała benefis. Były gwiazdy, niespodzianki i zaskakujące aranżacje hitów kompozytorki (relacja, zdjęcia)

 

Katarzyna Gärtner skomponowała ponadczasowe przeboje, które nuci kilka pokoleń Polaków. Doskonałą okazją do przypomnienia ich był benefis artystki zorganizowany w Teatrze Groteska w Krakowie, w ramach spotkań „Kod Mistrzów”. Przez trzy godziny publiczność została zabrana w sentymentalną podróż w świat kompozycji Katarzyny Gärtner. Nie było to jednak nudne spotkanie z opowieściami snutymi przez kompozytorkę polegające na odcinaniu kuponów od wielkich hitów.

 

 

Benefis przygotowany przez Kazimierza Mazura, męża artystki, który zadbał o scenariusz i reżyserię został pomyślany jako podróż przez tematy twórczości. Do opowieści zachęcał artystkę Kazimierz Mazur junior.  I tak mogliśmy posłuchać piosenek skomponowanych do tekstów Agnieszki Osieckiej czy utworów z musicalu „Złoty warkocz” inspirowanych ludowością Śląska, płyty „Czar korzeni” (Jacek Wójciki zaśpiewał swoje „Meszuge”). Zabrzmiały utwory religijne np. „Credo”  „Mszy beatowej” zaśpiewane brawurowo przez Marka Piekarczyka, czy wielkiej formy „Subito Santo” poświęconej św. Janowi Pawłowi II.

 

 

 

Dla kompozytorki zaśpiewali jej przyjaciele, dla których skomponowała ich wielkie przeboje. Edward Hulewicz zaśpiewał „Hej baby, baby”, a Tadeusz Woźniak „Hej Hanno”.  Po raz pierwszy na scenie z kompozytorką pojawił się Piotr Kupicha, który wykonał „Gorzkie dymy”, tak że spokojnie mógłby je włączyć do swojego repertuaru.

 

 

Siłą wydarzenia były nowe wersje hitów. Tu absolutną palmę pierwszeństwa dzierżył Kazimierz Mazur, który z towarzyszeniem Warszawskiej Kapeli z Targówka premierowo zaśpiewał „Tańczące Eurydyki” zbierając za to ogromne brawa.  Ich wersja była tak świeża i tak inna od pierwowzoru, który gra w uszach wszystkich do dziś, że sprawiła rozbudzenie mojego apetytu na całą płytę utworów kompozytorki w aranżacjach kapeli i interpretacjach tego cenionego aktora. Oby nie było to jednorazowe wykonanie. Dla tych, którzy nie słyszeli można je skojarzyć choćby z Tomem Waitsem, Stanisławem Grzesiukiem, Stanisławą Celińską i Markiem Dyjakiem.

 

 

Na scenie najczęściej pojawiali się artyści, z którymi kompozytorka współpracuje od lat. Elwira Sibiga, Magda Zimny, Caroline Theophoile, Bartek Gärtner oraz związani ze śląską muzyką Wojtek Małota, Marcin Roszak oraz Andrzej Papa Gonzo.  Każde z nich miało zarówno solowe występy jak i wspólne, z czego najbardziej publiczności podobało się  wspólne wykonanie piosenki  „Na sianie” z akustyczną gitarą Bartka. Warto odnotować tu świetny solowy występ Elwiry Sibigi, która totalnie skupiła uwagę widzów podczas piosenki „Tonę”, jednego z ostatnich tekstów Agnieszki Osieckiej.

 

 

I jeszcze jedno. Ten benefis miał wyjątkową atmosferę, zarówno na scenie jak i na widowni. Tak serdecznej atmosfery już dziś się nie spotyka. Prawie tak jak nie spotyka się już piosenek komponowanych z taką melodyjnością i jednocześnie nawiązaniem do polskiej tradycji. Katarzyna Gärtner nie odcina jednak kuponów od przeszłości, jak zapowiadała pracuje nad kolejnymi utworami zarówno premierowymi jak i tymi, które przywrócą publiczności jej wielkie formy. Sądząc po ogromnym zapale i potencjale artystycznym jest na co czekać.

 

 

BENEFIS KATARZYNY GÄRTNER – TEATR GROTESKA – KRAKÓW – 18.10.2018

(Fot. Wojtek Purtak/nakoncercie.pl)