Dawid Podsiadło w Wielkomiejskim Tourze. Masz bilety? Przeczytaj! Nie masz? Też przeczytaj:)

 

Sobotni koncert w Kielcach był piąty na trasie Wielkomiejski Tour.  To trasa, która na pewno przejdzie do historii polskiej piosenki ze względu na szybkość wyprzedania wszystkich biletów na ponad 50 koncertów! Taki wyczyn nie przydarzył się jeszcze żadnemu polskiemu artyście. Ogromne zainteresowanie koncertami Dawida Podsiadło to efekt  m.in. bardzo udanej, niezwykle spójnej i przebojowej płyty „Małomiasteczkowy”. I to piosenki z niej zdominowały repertuar koncertu, choć oczywiście nie brakowało największych hitów na czele z „Nieznajomym” i „W dobrą stronę”.

 

 

Warto podkreślić, że wszystkie piosenki zostały zaaranżowane na nowo. Nie ma więc co liczyć na to, że usłyszmy je 1:1 tak jak na płycie. Nie wiem, czy brzmią lepiej niż na albumie, bo jestem przyzwyczajony do małomiasteczkowych piosenek, ale na pewno jest bardzo soczyście poprzez momentalnie bardzo taneczne motywy. Tak, tak, bo to mili państwo nie jest koncert do siedzenia. Miejsca, głównie domy kultury i filharmonie, mogą wprowadzać w błąd.

W Kielcach publiczność w wygodnych fotelach wytrzymała mniej więcej połowę koncertu. „Nie ma fal” skutecznie poderwało wszystkich z miejsc i tak zostało już do końca koncertu zakończonego ogromnymi owacjami.

 

 

Jest w tej trasie ogromny potencjał i strach pomyśleć, co będzie się działo w jej połowie, kiedy zespół będzie doskonale zgrany. Zwróćcie koniecznie uwagę na trzy chórzystki, które swoim tańcem skutecznie odciągają uwagę od Dawida:) Zresztą widać, że zespół ma niezwykłą muzyczną frajdę i bawi się graniem. Doskonale słychać to w piosence „Trofea”, które są totalnie tanecznym momentem koncertu.

Warto przeżyć go choćby dla tej piosenki! Świetnie zabrzmiały też „Najnowszy klip” i „Nie kłami”.

Fanki i fani dowcipu Dawida Podsiadło na pewno nie będą zawiedzeni, bo artysta bawi się również w konferansjera, dowcipkując w swoim stylu.

 

I jeszcze jedno. Podczas trasy nie można fotografować ani nagrywać (nie ma również akredytacji). To dość egzotyczny zakaz w erze smartfonów, który o dziwo został dochowany, choć ukradkiem nagrywających i fotografujących jednak nie brakowało. Stąd też dwa zdjęcia ze sceny, które niech będą taką koncertową pamiątką.

Do woli można się fotografować, po koncercie, z Dawidem uśmiechającym się z reklam banku, które w Filharmonii Świętokrzyskiej ustawiono pośród wystawy, stąd też zakaz dotykania eksponatów:)

 

Justyna Steczkowska jako Maria Magdalena. Jest wideo do singla „Ave (No Control)”