Ars Longa. Magiczny koncert pamięci Piotra „Kuby” Kubowicza w Stajni Artystycznej Marcinków

Pomysł stworzenia tego koncertu powstał rok temu. Tuż po niespodziewanym odejściu Piotra „Kuby” Kubowicza było jasne, że powstanie muzyczny hołd dla artysty Piwnicy pod Baranami, w którym zabrzmią jego kompozycje. Producentka całości Marzena Michałowska-Kowalik, właścicielka Stajni Artystycznej Marcinków z konsekwencją i uporem godnym podziwu doprowadziła do realizacji projektu o tyle ciekawego, co też zaskakującego.

W koncercie „Ars Longa”, tytułem nawiązującym do motta z futerału gitary Piotra „Kuby” Kubowicza, znalazły się kompozycje artysty z różnych etapów jego twórczości. Były więc i piwniczne songi, wspomnienia spektakli „Ostatnia godzina”, „Sodoma i Odessa”, piosenki z płyty „Wyciszenia” czy wreszcie z widowiska „Akwarelki świętokrzyskie”. Dobór repertuaru pokazał jak zdolnym kompozytorem był Kubowicz, jak rozpisywał swoje melodie, tak by tworzyły nieprzecięte tło dla poetyckich tekstów.  Artysta nie śpiewał bowiem banałów, ale brał na warsztat m.in. Rilkiego, Miłosza czy Gajzlera.

Kluczem do powodzenia „Ars Longa” jest również dobór wykonawców, w zdecydowanej większości muzycznych kompanów Kubowicza. W Marcinkowie zaśpiewały szanowane przez artystę: Kamila Klimczak i Urszula Makosz. Panie stworzyły znakomity duet,  ale też błyszczały w swoich solowych piosenkach. Finałowa „Nie idźmy jeszcze spać” w wykonaniu Kamili Klimczak idealnie spajała całość koncertu, a w „Z dali”  zaśpiewane przez Urszulę Makosz to bez wątpienia jeden z najważniejszych momentów wydarzenia.

Janusz Radek, który śpiewał duet z Kubowiczem na płycie „Wyciszenia”, w Marcinkowie zmierzył się z piosenką „Jak wartownik, co winnicy strzeże” i wyszedł z tej interpretacji obronną ręką. To trudne, bo interpretacja Kuby jest przecież tak bardzo z nim zespojona. Po reakcji publiczności można wnioskować, że w pamięci na długo pozostaną wykonania Marka Bałaty. Ceniony wokalista jazzowy podjął się zaśpiewania piosenek z widowiska „Akwarelki świętokrzyskie”. Trudno wybierać najlepsze wykonanie koncertu przy tak dużej ilości świetnych, ale „W klasztorze świętokrzyskim” było świeże, zaskakujące, ale jednocześnie osadzone w piosenkarskiej tradycji, której był wierny Piotr Kuba Kubowicz. Bałacie udało się być blisko oryginału, ale tak oryginalnie i po swojemu, jak można sobie tylko wymarzyć w tej po prostu pięknej kompozycji.

Muzyka nie zabrzmiała by tak dobrze, gdyby nie Paweł Pierzchała, piwniczny pianista, akompaniator Kubowicza, kierownik muzyczny koncertu „Ars Longa”. Skład uzupełniali Michał Półtorak (skrzypce), Jerzy Odrowąż Wysocki (gitara), Jarosław Wilkosz (kontrabas). Gościnnie pojawił się Piotr Restecki, mistrz fingerstyle, pracujący z „Kubą” przy „Akwarelkach świętokrzyskich”. Skład wykonawców, jacy pojawili się na scenie w Marcinkowie zamykał Maciej Półtorak, piwniczny znajomy „Kuby”, który w swojej  żywiołowej konferansjerce wybiegał nieco ponad refleksyjny klimat koncertu.

Teraz czas na bardzo dobrą wiadomość. Całość koncertu została zarejestrowana. Można się więc spodziewać wydawnictwa z tego wydarzenia. Podobnie jak tego, że „Ars longa” ruszy w Polskę. Premiera jednak miała swoją magię ze względu na jej miejsce. Stajnia Artystyczna Marcinków odegrała znaczącą rolę w życiu Kubowicza. Tu tworzył, odpoczywał, pracował. Na niewielkiej scenie prowadził zajęcia wokalne z dziećmi, ale też śpiewał recitale dla publiczności, która na prowincji, w środku lasu, pokochała artystę z Krakowa, tego którego jako ostatniego do Piwnicy pod Baranami przyjął Piotr Skrzynecki. Ta wierna publiczność pojawiła się na premierze i sprawiła, że koncert w kilka godzin został wyprzedany. Wreszcie ta publiczność będzie wracać do piosenek Kubowicza, bo ten projekt dobitnie pokazuje jak dobrym był kompozytorem.

 

Ars longa – koncert pamięci Piotra „Kuby” Kubowicza – Stajnia Artystyczna Marcinków

10.07.2021 – Stajnia Artystyczna Marcinków / Fot. Wojtek Purtak/nakoncercie.pl