Anna Jurksztowicz „O miłości, ptakach i złych chłopakach”. Optymistyczna i świetnie zaśpiewana płyta (recenzja)

 

Może trudno w to uwierzyć, ale nowa płyta „O miłości, ptakach i złych chłopakach” Anny Jurksztowicz to jej pierwszy album z premierowymi piosenkami od 26 lat! W tym czasie wokalistka nagrała m.in. album dla dzieci „Sery i inne numery”, czy relaksacyjną płytę „Poza czasem: Muzyka duszy”. Popularność z lat 80-tych pomogły  jej utrzymać serialowe piosenki „Na dobre i na złe” i „Matki żony i kochanki”.

 

 

 

Cierpliwość fanów została nagrodzona, bo nowa płyta to aż 15 premierowych piosenek napisanych w duecie Michał Zabłocki (teksty) i Andrzej Bonarek (muzyka). Dostaliśmy album wypieszczony i bardzo różny, mimo że dobrze brzmi również jako całość. Artystka mówi o nim jako płycie tanecznej, a poszczególnych utworach jako piosenkach do tańca w różnych stylach. Mamy więc nawiązanie do tanga „Błąd”, walca „Przed drogi” czy disco lat 70-tych w „Popieprzona”. To jednak nie tylko płyta taneczna, bo słuchacze ceniący filharmoniczne występy Anny Jurksztowicz znajdą tu coś dla siebie choćby we wspomnianej piosence „Przez drogi”, „Nigdy w życiu nic na siłę”, czy zamykającej album „Będę miała dom” przywołującej echa epickiego bluesa.

 

 

To album optymistyczny, dowcipny i świetnie zaśpiewany. Dykcji i kultury wyśpiewywanego słowa Anna Jurksztowicz powinna uczyć każdego, kto chce sięgnąć po mikrofon. Tu każde słowo to osobno wyśpiewywana perełka.  Wystarczy posłuchać choćby singlowego „Mój książę” czy „Deklinacje”. Trudno jednoznacznie wskazać tu najlepszą piosenkę, bardzo chętnie wracam do „Ty baba ja chłop” ze znakomitym i bardzo przebojowym refrenem czy „Bujamy się (po słowie słowo)”, gdzie znajdziemy sprytne nawiązanie do hitu „Zmysły precz”.

 

 

I jeszcze jedno. To płyta również dla osób tęskniących z piosenkami z żywymi instrumentami, rodem z lat 80-tych i 90-tych, kiedy tekst, rytm i melodia (pozdrowienia dla Majki Jeżowskiej) były równie ważne.

Edyta Górniak akustycznie: Po prostu belle, belle albo i mon cheri (zdjęcia, relacja)